szukaj

Z kraju | Ze świata | Twoim zdaniem |

Borys

Tekst: Małgorzata Maciejewska-Czarnik, Zdjęcia: Archiwum Autora
Przed chwilą wypuściłam mojego Borysa na wybieg z innymi końmi. To jego pierwsze spotkanie z kolegami na wybiegu od czasu, kiedy doznał poważnego urazu oka. Najpierw postał chwilę przy bramce wtulając pysk w moje dłonie, potem zebrał się na odwagę i odszedł w głąb pastwiska. Długo patrzyłam za nim, żeby przyjść mu z pomocą, gdyby inne konie mu dokuczały. Patrzyłam na jego biedne, zszarzałe, niewidzące oko. Przyszło mi na myśl ile razem przeżyliśmy, ile dał mi z siebie. Pomyślałam jak zawsze był i będzie ważny w swój cichy sposób w moim życiu.

To jego pierwszy rok bez startu w zawodach. Mam nadzieję, że osoby interesujące się westernem pamiętają mojego Borysa jak dzielnie startował w trailu, pleasure i reiningu. Był naprawdę dobry, zawsze w czołówce. I nie chodzi mi o to ile pracy włożyłam w jego przygotowanie, w to, by "odpad" skokowy (wybacz koniu!) umiał się przestawić na nowe konkurencje. To ON wkładał serce w pracę, to ON umiał się zmobilizować podczas turnieju, kiedy mną rządziła trema. Borys, śmieszny koń, którego kupiłam przypadkiem, w opłakanym stanie. Mamy za sobą kilka lat wspólnej, codziennej pracy. Znosił cierpliwie moje błędy pokazując mi drogę, którą teraz podążam w mojej pracy przygotowując kolejne konie. Zawsze był uparty i potrafił pokazać mi "figę z makiem", a z drugiej strony ufał mi głęboko, tak jak i ja jemu. Akceptował moje wygłupy nawet, gdy na Halloween ubrałam go w czarny foliowy płaszcz i założyłam świecące rogi: popatrzył wtedy na mnie z pełnym dystansu zdziwieniem zdając się mówić "aleś sobie, mała, wymyśliła, ale O.K., nie ma sprawy". Rozczulił mnie też, gdy zakrapiałam mu ostatnio oko: wszyscy inni używali dutki, bo to nieprzyjemna i wymagająca precyzji operacja, a ja weszłam do jego boksu, gdy leżał, pogłaskałam, położyłam sobie jego głowę na kolanach i spokojnie nałożyłam maść na ranne oko.

W zeszłym roku, po grudniowych pokazach na Torwarze, gdzie pojechaliśmy dzięki miłemu zaproszeniu Aleksa Jarmuły, zdecydowałam, że Borys musi odpocząć. Dużo od niego wymagałam od długiego czasu i zauważyłam, że był zmęczony. Dostał urlop: pastwisko, luz, spacery, trochę gimnastyki dla zdrowia, żadnych wymagań. Odłożyłam na bok moje ambicje – z żalem, bo uwielbiam zawody. Ale gdy tylko Borys wydobrzeje, a stan jego oka się poprawi wrócimy do pracy, tym razem nie dla mnie, lecz dla niego: żeby zachował swoją sprawność fizyczną i żeby nadal czuł się potrzebny. Bez względu na wynik. Ten czas odpoczynku i jego choroba uzmysłowiły mi bowiem, jak bardzo jest dla mnie ważny jako OSOBA oraz to, co najbardziej kocham w jeździectwie – tę unikalną więź pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem. Przyjacielem i partnerem.
Dodano: 2003-11-20 18:30:33

Komentarze

czwartek 20 listopada 2003, 21:52
Ostatnie pięć zdań...... Prawdziwy horseman. Pozdrawiam TomCrow
czwartek 20 listopada 2003, 21:59
Chyba w złym momęcie przeczytałam ten tekst, bo prawie sie rozpłakałam. Oby więcej tak traktowanych koni było.
piątek 21 listopada 2003, 13:27
Moment z pewnością był właściwy, bo myślę, że na każdego człowieka tak podziałał ten artykuł. Ja również się bardzo wzruszyłam. Gratulacje Gosiu!
piątek 21 listopada 2003, 15:50
Nie wiedziałam że Borys miał wypadek, bardzo mi przykro. Mam nadzieję że jest szansa na całkowite wyleczenie. Trzymam kciuki.
piątek 21 listopada 2003, 18:32
Pięknie dziękuję za tak serdeczny odzew na mój tekst! Zrobiło mi się ogromnie miło. Borys czuje się nieźle, jest szansa, że przynajmniej częściowo odzyska widzenie w chorym oku, muszę tylko jeszcze wyleczyć zmętnienie rogówki. Gdyby mógł przeczytać Wasze maile też się ucieszył.
Najserdeczniejsze pozdrowienia!
sobota 22 listopada 2003, 21:24
Także dołączam się do życzeń zdrowia i pomyślnosci dla Borysa .... W mojej pamięci Borys zajmuje szczególne miejsce ....
Gocha, trzymaj się ....

Pozdrawiam

Ewa ( z Warszawy)
poniedziałek 24 listopada 2003, 19:16
Cześć Gosia! Gratuluję tekstu.Bardzo się wzruszyłam .Również trzymam za WAS kciukiu!!
wtorek 25 listopada 2003, 10:26
Współczuje Gosiu ... nas koń w sierpniu tez stracił oko ... po prostu wypłenęło po kopniaku od drugiego konia ... ma połamana czaszkę i niestety nie odzyska wzroku mimo ze lekarze na prawde przez ponad miesiąc w szpitalu bardzo się starali ...
Trzymam kciuki za Borysa ...

Kasia
poniedziałek 1 grudnia 2003, 09:54
Pięknie napisane !!! Wiem co to znaczy, gdy ukochany konik zachoruje (problemy z Dozorem). Życzę Borysowi zdrowia, bo kochającą rodzinę już ma....
Dodawanie komentarzy dostępne jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników

ogier: Skips Slayer RR

cena: do uzgodnienia

klacz: Klaczka APH

cena: 10 000,00 zł

klacz: PRINCESS JACS BAR

cena: do uzgodnienia

klacz: Playin Lena Power

cena: 16 000,00 zł
dzisiaj, 16:01
Mężczyzna
dzisiaj, 15:48
Kobieta
dzisiaj, 15:39
Kobieta
dzisiaj, 15:39
Kobieta
dzisiaj, 15:19
dzisiaj, 15:08
dzisiaj, 15:00
Kobieta
dzisiaj, 14:15
Mężczyzna
projekt i realizacja: Digital Mind