
I po imprezie...
Stara Miłosna 08.11.2008
Przejmujący chłód mglistego, sobotniego poranka nie zdawał się początkowo zwiastować nadchodzącej gorącej atmosfery tej jakże ważnej dla każdego jeźdźca tradycyjnej imprezy. Orzeźwiał ostrością powietrza spędzając z powiek resztki snu. Stopniowo jednak, w miarę jak rozbudzaliśmy się sami rozbudzało się także życie na Szwadronie Jazdy RP w Starej Miłosnej. Krzątający się ludzie, stukot końskich kopyt i zapachy z kuchni polowej zapowiedziały rozpoczęcie dnia Świętego Huberta. Aby każdy mógł się dobrze bawić, organizator zadbał nie tylko o rozegranie pogoni za lisem ale także konkursów hippicznych. Przewidziano więc w programie konkursy skoków przez przeszkody, konkursy dla debiutantów, konkurencje szybkościowe western i klasę Pleasure.
Jako pierwsze rozegrane zostały konkursy skoków. Rozpoczęły je tzw. „Debiuty” dając pole do popisu amatorom, młodym stażem lub wiekiem jeźdźcom oraz koniom. Następnie kolejno klasę LL, L i P. Zwycięzców wszystkich konkursów udekorowano medalami oraz flots. Medale zapewniono do trzeciego miejsca. Nie zawiodła publiczność, która licznie przybyła i dopingowała zawodników których frekwencja była bardzo wysoka. W konkurencjach skoków wzięło udział około 40 par. Po chwili oddechu przyszedł czas na przejazd terenowy. W tym samym momencie gdy jeźdźcy korzystali z uroku biegu terenowego na miejsce mającej odbyć się gonitwy za lisem przybywało co raz więcej publiczności. Z ciekawością i niecierpliwie oczekiwali widowiskowych zmagań hubertusowych. Samo słońce zaciekawione wyjrzało zza chmur ogrzewając gości. W jego promieniach jesienne kolory drzew i opadłych liści dodały uroku i prawdziwego klimatu w dniu zwanym Hubertusem. Tętent kopyt zapowiedział powrót jeźdźców i koni z terenu. Odegrano sygnał do gonitwy… Teraz tempo akcji wzrosło. W pochrapywaniu koni, parze buchającej z nozdrzy, pokrzykiwań ludzi błyskała raz po raz ruda kita przyczepiona w tym roku do ramienia amazonki. Jak w kalejdoskopie zmienia się obraz tak tutaj zmieniały się sytuacje i obrazy dookoła uciekającej. Raz zagrożeniem był ułan w zielonym mundurze, raz na modłę angielską ubrany dzielny zawodnik, a czasami nawet w kapeluszu kowboj. To święto każdego jeźdźca i myśliwego. Tutaj nie ma podziałów na style. Ducha walki i tradycji przedstawiał każdy z uczestników. Zagoniona i zmęczona lisica w końcu została schwytana…ale… nie do końca jednak. Przy ramieniu pozostał kawałek z lisiego ogona, który tak kusząco wyglądał dla rozochoconych kawalerów, że postanowili nie dawać za wygraną póki uciekająca amazonka nie pozbędzie się choćby ostatniego lisiego kłaczka. Śmiech, dobra zabawa, odrobina adrenaliny i współzawodnictwa oraz sztuka jeździecka. Połączyły w tym dniu wszystkich nie zależnie od stylu jazdy jaki uprawiali. Kolejny odegrany sygnał oznajmił zakończenie gonitwy. Były dekoracje, zdjęcia i runda honorowa w pełnym pędzie. Konie wyrzucały spod kopyt kawałki ziemi i murawy zagarniając z wiatrem przestrzeń. To były przeżycia!
Teraz przerwa. Czas na posiłek. Kuchnia polowa, a w niej grochówka, bigos, grzaniec czyli to co na chłody i spaloną energię najlepsze. Ognisko rozgrzewało ręce, zachęcało do biesiady i do opowiadania jeździeckich historyjek. W miarę jak się zmierzchało, pod krytą ujeżdżalnię podjeżdżali uczestnicy konkurencji szybkościowych w stylu western. Miłym akcentem było zaciekawienie i przybycie publiczności, która później gorąco dopingowała zawodników. Pierwszą rozegraną konkurencją szybkościową był Barrel Racing czyli potocznie zwanym wyścigiem dookoła beczek. Następnie w wyniku spontaniczności zawodników i uczestników, rozegrano kolejny wyścig dookoła beczek tym razem ustawionych w innym schemacie tzw. Turbo Barrel. Po nim przyszedł czas na Pole Bending czyli slalom między tyczkami. Warto nadmienić, że prawie wszyscy zawodnicy byli prawdziwymi debiutantami. Część jeździ konno od niedawna. Na uwagę zasługiwał przejazd najmłodszej ośmioletniej zawodniczki, która po raz pierwszy wystąpiła na zawodach i dzielnie pokonała schematy przejazdów oraz swoje obawy. Tylko dwie osoby ze startujących miały już doświadczenie w startach w tym stylu. Pozostali uczestnicy nie dość, że debiutowali to jeszcze pokazali, że mogą jednocześnie i powalczyć o punktowane miejsca i świetnie się przy tym bawić. Po ostatnim przejeździe w konkurencji Pole Bending przyszedł czas na dekorację zwycięzców oraz najmłodszej zawodniczki. W podziękowaniu za aplauz i zagrzewanie do walki przez publiczność zawodnicy okrążyli arenę w rundzie honorowej kończąc tym samym tę część imprezy. Do rozegrania pozostał jeszcze Freestyle Pleasure. Ponieważ potrzeba było nieco czasu na przebranie się w barwne stroje i przygotowanie koni, zarządzono godzinną przerwę przenosząc jednocześnie miejsce rozgrywek do sąsiadującej ze Szwadronem stajni prywatnej. W tej konkurencji udział wzięły same panie. W barwnych strojach, z uśmiechami na twarzy i na koniach równie dobrze przebranych. Niestety sodowe oświetlenie ujeżdżalni nie sprzyjało fotografowaniu więc pozostaje nam tylko uwierzyć na słowo, iż efekt był niesamowity. Przed rozpoczęciem konkursu, udzielono amazonkom kilku wskazówek i dano czas na rozprężenie się. Z wyjątkiem jednej z zawodniczek, pozostałe panie debiutowały w tej konkurencji, co nie przeszkodziło zaprezentować konie na dobrym poziomie.
Wszystkie części imprezy hubertusowej, zarówno gonitwa, skoki jak i część western przebiegały we wzorcowej wręcz atmosferze dobrej zabawy i życzliwości. Tradycji stało się zadość co przypieczętowano wspólną biesiadą na zakończenie. Wyrażać należy nadzieję na przyszłoroczne, równie udane spotkanie z okazji dnia Świętego Huberta.
Tymczasem zapraszam do zapoznania się z najlepszymi wynikami konkurencji westernowych oraz klasy Pleasure.
Barrel Racing
1. Kamila Stwool – Nestor
2. Sławomir Majerkiewicz – Great Bronco Bonanza
3. Mariusz Grzywacz – Malta
Turbo Barrel
1. Piotr Głuchowski – Karmel
2. Kamila Stwool – Nestor
3. Mariusz Grzywacz – Malta
Pole Bending
1. Kamila Stwool – Nestor
2. Mariusz Grzywacz – Malta
3. Jowita Góralczyk – Asgraf
Freestyle Pleasure
1. Monika Kąkol – Tamiza
2. Kamila Stwool – Elbaraday
3. Małgorzata Sidor – Celt
Najlepszy jeździec konkurencji western i Pleasure – Kamila Stwoll
Najmłodszy uczestnik (zawodniczka) – Kalina Kaźmierczak
Jako pierwsze rozegrane zostały konkursy skoków. Rozpoczęły je tzw. „Debiuty” dając pole do popisu amatorom, młodym stażem lub wiekiem jeźdźcom oraz koniom. Następnie kolejno klasę LL, L i P. Zwycięzców wszystkich konkursów udekorowano medalami oraz flots. Medale zapewniono do trzeciego miejsca. Nie zawiodła publiczność, która licznie przybyła i dopingowała zawodników których frekwencja była bardzo wysoka. W konkurencjach skoków wzięło udział około 40 par. Po chwili oddechu przyszedł czas na przejazd terenowy. W tym samym momencie gdy jeźdźcy korzystali z uroku biegu terenowego na miejsce mającej odbyć się gonitwy za lisem przybywało co raz więcej publiczności. Z ciekawością i niecierpliwie oczekiwali widowiskowych zmagań hubertusowych. Samo słońce zaciekawione wyjrzało zza chmur ogrzewając gości. W jego promieniach jesienne kolory drzew i opadłych liści dodały uroku i prawdziwego klimatu w dniu zwanym Hubertusem. Tętent kopyt zapowiedział powrót jeźdźców i koni z terenu. Odegrano sygnał do gonitwy… Teraz tempo akcji wzrosło. W pochrapywaniu koni, parze buchającej z nozdrzy, pokrzykiwań ludzi błyskała raz po raz ruda kita przyczepiona w tym roku do ramienia amazonki. Jak w kalejdoskopie zmienia się obraz tak tutaj zmieniały się sytuacje i obrazy dookoła uciekającej. Raz zagrożeniem był ułan w zielonym mundurze, raz na modłę angielską ubrany dzielny zawodnik, a czasami nawet w kapeluszu kowboj. To święto każdego jeźdźca i myśliwego. Tutaj nie ma podziałów na style. Ducha walki i tradycji przedstawiał każdy z uczestników. Zagoniona i zmęczona lisica w końcu została schwytana…ale… nie do końca jednak. Przy ramieniu pozostał kawałek z lisiego ogona, który tak kusząco wyglądał dla rozochoconych kawalerów, że postanowili nie dawać za wygraną póki uciekająca amazonka nie pozbędzie się choćby ostatniego lisiego kłaczka. Śmiech, dobra zabawa, odrobina adrenaliny i współzawodnictwa oraz sztuka jeździecka. Połączyły w tym dniu wszystkich nie zależnie od stylu jazdy jaki uprawiali. Kolejny odegrany sygnał oznajmił zakończenie gonitwy. Były dekoracje, zdjęcia i runda honorowa w pełnym pędzie. Konie wyrzucały spod kopyt kawałki ziemi i murawy zagarniając z wiatrem przestrzeń. To były przeżycia!
Teraz przerwa. Czas na posiłek. Kuchnia polowa, a w niej grochówka, bigos, grzaniec czyli to co na chłody i spaloną energię najlepsze. Ognisko rozgrzewało ręce, zachęcało do biesiady i do opowiadania jeździeckich historyjek. W miarę jak się zmierzchało, pod krytą ujeżdżalnię podjeżdżali uczestnicy konkurencji szybkościowych w stylu western. Miłym akcentem było zaciekawienie i przybycie publiczności, która później gorąco dopingowała zawodników. Pierwszą rozegraną konkurencją szybkościową był Barrel Racing czyli potocznie zwanym wyścigiem dookoła beczek. Następnie w wyniku spontaniczności zawodników i uczestników, rozegrano kolejny wyścig dookoła beczek tym razem ustawionych w innym schemacie tzw. Turbo Barrel. Po nim przyszedł czas na Pole Bending czyli slalom między tyczkami. Warto nadmienić, że prawie wszyscy zawodnicy byli prawdziwymi debiutantami. Część jeździ konno od niedawna. Na uwagę zasługiwał przejazd najmłodszej ośmioletniej zawodniczki, która po raz pierwszy wystąpiła na zawodach i dzielnie pokonała schematy przejazdów oraz swoje obawy. Tylko dwie osoby ze startujących miały już doświadczenie w startach w tym stylu. Pozostali uczestnicy nie dość, że debiutowali to jeszcze pokazali, że mogą jednocześnie i powalczyć o punktowane miejsca i świetnie się przy tym bawić. Po ostatnim przejeździe w konkurencji Pole Bending przyszedł czas na dekorację zwycięzców oraz najmłodszej zawodniczki. W podziękowaniu za aplauz i zagrzewanie do walki przez publiczność zawodnicy okrążyli arenę w rundzie honorowej kończąc tym samym tę część imprezy. Do rozegrania pozostał jeszcze Freestyle Pleasure. Ponieważ potrzeba było nieco czasu na przebranie się w barwne stroje i przygotowanie koni, zarządzono godzinną przerwę przenosząc jednocześnie miejsce rozgrywek do sąsiadującej ze Szwadronem stajni prywatnej. W tej konkurencji udział wzięły same panie. W barwnych strojach, z uśmiechami na twarzy i na koniach równie dobrze przebranych. Niestety sodowe oświetlenie ujeżdżalni nie sprzyjało fotografowaniu więc pozostaje nam tylko uwierzyć na słowo, iż efekt był niesamowity. Przed rozpoczęciem konkursu, udzielono amazonkom kilku wskazówek i dano czas na rozprężenie się. Z wyjątkiem jednej z zawodniczek, pozostałe panie debiutowały w tej konkurencji, co nie przeszkodziło zaprezentować konie na dobrym poziomie.
Wszystkie części imprezy hubertusowej, zarówno gonitwa, skoki jak i część western przebiegały we wzorcowej wręcz atmosferze dobrej zabawy i życzliwości. Tradycji stało się zadość co przypieczętowano wspólną biesiadą na zakończenie. Wyrażać należy nadzieję na przyszłoroczne, równie udane spotkanie z okazji dnia Świętego Huberta.
Tymczasem zapraszam do zapoznania się z najlepszymi wynikami konkurencji westernowych oraz klasy Pleasure.
Barrel Racing
1. Kamila Stwool – Nestor
2. Sławomir Majerkiewicz – Great Bronco Bonanza
3. Mariusz Grzywacz – Malta
Turbo Barrel
1. Piotr Głuchowski – Karmel
2. Kamila Stwool – Nestor
3. Mariusz Grzywacz – Malta
Pole Bending
1. Kamila Stwool – Nestor
2. Mariusz Grzywacz – Malta
3. Jowita Góralczyk – Asgraf
Freestyle Pleasure
1. Monika Kąkol – Tamiza
2. Kamila Stwool – Elbaraday
3. Małgorzata Sidor – Celt
Najlepszy jeździec konkurencji western i Pleasure – Kamila Stwoll
Najmłodszy uczestnik (zawodniczka) – Kalina Kaźmierczak
Dodano: 2008-11-10 19:34:16
Komentarze
Dodawanie komentarzy dostępne jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników
klacz: Józefina
cena: do uzgodnienia
ogier: Frortynic Olena
cena: do uzgodnienia
klacz: Poco Night Mist RR
cena: 10 000,00 zł
klacz: SHAMROCK TARLES CYSTENNIA
cena: 6 500,00 zł
dzisiaj, 15:19
dzisiaj, 15:08










