Wiadomość dodana: piątek 5 luty 2010, 09:21
Elbasim - życzę ci abyś trafiła na wyrozumiałych sąsiadów, nawet obornik składowany zgodnie z przepisami będzie wydzielał swojskie zapaszki, szczególnie wczesną wiosną z wiatrem będzie zalatywał na kilkaset metrów, ale na to nie ma rady, takie są uroki życia na wsi. Jeżeli komuś to bardzo przeszkadza to niech przeniesie się do miasta. Przecież sąsiad odpalając swoją kosiarkę lub super samochód także smrodzi, dodatkowo zatruwa nam środowisko i zakłóca ciszę
Więc kto tu bardziej szkodzi ?
Gdy osiądziesz na dobre w swoim gospodarstwie, z czasem wszystko samo się ułoży. Znajdą się także chętni na obornik. Na początku również miałam z tym problem, a potem pojawiły się ogródki, telefony... Wczoraj dogadałam się z sąsiadem, tym od pomidorów, że jak tylko puszczą śniegi sam wywiezie całą stajenną poduchę z kupek i słomy. A tak bałam się tej ciężkiej roboty, sporo tam tego
Jednak nie wszyscy są tacy mili ...
Mam taką jedną sąsiadkę, istną petiberę, jej wszystko zawadza, np. latem narzekała, że do domu wlatują jej końskie muchy, nie ważne, że pod oknem stawia swój śmietnik, a stajnia jest 300 m dalej. Zawsze trafi się jakaś zazdrośnica, czy maruda. Z takimi nie warto dyskutować, gdy stają się zbyt upierdliwi, trzeba mądrze zrypać, sprowadzić na ziemię i będzie spoko. A po paru takich akcjach, może nawet pomyślą i zmienią podejście
Grunt to nie dać wejść sobie na głowę !
Elbasim pisz o swoich postępach, jak się budujesz... Ja stawiałam nową stajnię w zeszłym roku. Będę ci kibicować
Więc kto tu bardziej szkodzi ? Gdy osiądziesz na dobre w swoim gospodarstwie, z czasem wszystko samo się ułoży. Znajdą się także chętni na obornik. Na początku również miałam z tym problem, a potem pojawiły się ogródki, telefony... Wczoraj dogadałam się z sąsiadem, tym od pomidorów, że jak tylko puszczą śniegi sam wywiezie całą stajenną poduchę z kupek i słomy. A tak bałam się tej ciężkiej roboty, sporo tam tego
Jednak nie wszyscy są tacy mili ...Mam taką jedną sąsiadkę, istną petiberę, jej wszystko zawadza, np. latem narzekała, że do domu wlatują jej końskie muchy, nie ważne, że pod oknem stawia swój śmietnik, a stajnia jest 300 m dalej. Zawsze trafi się jakaś zazdrośnica, czy maruda. Z takimi nie warto dyskutować, gdy stają się zbyt upierdliwi, trzeba mądrze zrypać, sprowadzić na ziemię i będzie spoko. A po paru takich akcjach, może nawet pomyślą i zmienią podejście
Grunt to nie dać wejść sobie na głowę !Elbasim pisz o swoich postępach, jak się budujesz... Ja stawiałam nową stajnię w zeszłym roku. Będę ci kibicować
Edytowany poniedziałek 8 luty 2010, 11:23 przez: ranczolodzierz



VENTO PRZECIEZ TY WIESZ WSZYSTKO O WESTERNIE I ANGIELSKIEJ JEZDZIE Z CIEBIE OMNIBUS WSZECH WIEDZĄCY
Pamiętam jak zajezdzałam młodego....hi Dziękuje ci bardzo. Co do sasiadów to u mnie wyglada to tak. Po lewej stronie jest działka ludzi którzy chyba kupili ją jako inwestycje i wyjechali za granice. Oddzile nas od sasiadów. Po prawej strone mamy sasiadów, nie mam pojecia jacy ca itd. Widziałam tylko że maja synka w wieku chyb mojej córy, jacys wydaja się zamknieci. Zresztą trudno się dziwić , przyjezdzalismy kilka razy na działke chodzilismy sobie po niej, a oni nas nie znaja więc byli ostrożni. Myślę że kazdemu zalezy zeby się z tym"drugim" dobrze czuł. mamay zmiar się dość soloidnie odgrodzić tujkami , no ale tak jak piszesz zapach itd.....to na pewno zostanie. U mnie jest inny problem. Ja po nakarmieniu i wypuszczeniu koni jade do pracy i wrcam jak skończe, i odbiore dzieci
Mam nienormowany czas pracy , czasem wróce o 12 a czasem o 16, 17 róznie to jest. Jak sobie narobie wrogów z sasiadów to nie wiem co moga wykombinować, albo mi konie wystrasza , albo obierek rzuca na padok, albo moga najnormalniej zrobić klrzywde 