× Nie samym sportem człowiek żyje - poznajmy się bliżej!

Topic-icon Autopromocja lub...jej brak

Więcej
6 lata 6 miesiąc temu #907 przez TomCrow
TomCrow odpowiedział w temacie: Autopromocja lub...jej brak
Ludzie! Co z wami?
Albo ktoś jest dorosły (czyt. MYŚLĄCY) albo dziecinny; no cóż, wówczas zabierać zabawki i jazda do domu. Jak to: strach się odezwać na forum? Masz argumenty - to je przedstaw, broń ich, odnieś się do zdania innych uczestników, dyskutuj. Jeżeli twoim argumentem ma być osobista wycieczka do innego użytkownika, to lepiej nic nie pisz, bo tylko sobie wystawiasz świadectwo (za Madzią i Czarkiem) zazdrośnika, zawistnika, frustrata i malkontenta.

Obejrzałem pierwszą część wywiadu z Jackiem. Odniosę się do dwóch rzeczy:
1 - mistrzostwa organizowane razem z jakąś inną imprezą końską. Jeżeli miało by to być robione równolegle, to nie bardzo to widzę. Gdzie i jaki ośrodek mógłby być do tego odpowiedni? Jak wyglądałaby logistyka takiego przedsięwzięcia? Znów będą problemy z podłożem dla reiningu? Póki co Wrocław jest chyba najlepszą lokalizacją (mimo tego nieszczęsnego podłoża)

2 - składki.

Beata Baca napisał: ......

2. Członek zwyczajny zobowiązany jest do:

b) regularnego opłacania składek w terminie do końca I kwartału każdego roku,
za który składka jest należna, i innych świadczeń na rzecz Stowarzyszenia
określonych przez Walne Zebranie Członków,
....
3. Wysokość rocznej składki określa Walne Zebranie Członków.


Jacek też potwierdził, że taka podwyżka wyszła od członków Ligi, a nie kierownictwa. Rozumiem Edytę. Opłacenie członkostwa trzech osób, to 600 zł, więc niemało. Może lepiej byłoby, gdyby składka była na poziomie 150 zł, ale za to spóźnione opłacenie skutkowałoby sporą zwyżką np 50% albo 75 % ? Czy nie zwiększyłyby się wtedy wpływy?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
6 lata 6 miesiąc temu #908 przez Arek
Arek odpowiedział w temacie: Autopromocja lub...jej brak
Tom, by móc dyskutować nie można przyjąć z góry sztywnych założeń. Nie można powiedzieć, że jest źle i upierać się przy tym bez względu na argumenty siedząc w wygodnym fotelu. West w Polsce jak i w całej Europie się zmienia i nie można twierdzić, że śmierć formy festynowej (czy raczej przeniesienie jej do miasteczek westernowych, których nawet w Polsce ostatnio przybyło) oznacza stagnację.

Odkąd wziąłem definitywny rozbrat z klasyką bodaj 6 lat temu cały czas zwiedzam różne, związane ze sportem w kapeluszu, miejsca. Nikt nigdzie nie ma tylu pretensji do wszystkich wokół, przepisów, organizacji, właścicieli stajni, świata generalnie, co tutaj. Ludzie wstępując do jakiejś organizacji godzą się na przyjęcie zasad w niej obowiązujących i jeśli coś im się przestaje podobać z tej organizacji występują (czego sam jestem przykładem) lub w sposób cywilizowany starają się wpłynąć na zmianę tego co im się nie podoba (vide Non Pro rule, które próbowało wprowadzić NRHA a które spotkało się ze sprzeciwem tak wielu członków).
Nikt nie próbuje przez medium jakim jest forum postponować pracy tych, którzy (tam co prawda za pieniądze) prowadzą jakąś organizację. Inna sprawa, że praktyczne podejście do życia amerykanów nie pozwala na absurdy, jakimi raczeni jesteśmy tutaj a swoje stanowisko, prowadzący tam stowarzyszenia potrafią bronić.

Co do składek w Lidze to polecam lekturę budżetów pokrewnych organizacji. Składki, bez względu na ilość członków, nigdy nie są podstawowym źródłem przychodów i nie da się z nich finansować wszystkich celów wpisanych w statut. Jeśli zaś chodzi o wysokość składek - wystarczy sprawdzić ile płacą rocznie za członkostwo w Czechach choćby (u nas np. nie ma płatnej licencji konia czy osobno płatnej licencji jeźdźca).

I wreszcie o malkontenctwie - Tom, wyobraź sobie, ze jesteś kimś, kto zastanawia się nad tym czy nie zacząć się bawić w west. Trafiasz za poleceniem znajomych na WWR. Czytasz, że jest tragicznie, nic się nie rozwija, zawody są do niczego, sędziowie stronniczy, a jedyną atrakcją jest przejażdżka w kraciastej koszuli po lesie. To spotkało kilku naszych znajomych i gdyby nie to, że trafili z nami na Janiowe, do Kasi i Happy Hour to byli gotowi uwierzyć w ten obraz. Mówiąc językiem tych zza oceanu - takie wieczne niezadowolenie psuje biznes Bogdanowi, Ewelinie, Rafałowi, Arturowi i wszystkim tym, którzy zajmują się zawodowo tym rodzajem jeździectwa.

Jeśli ktoś sądzi, że jakaś organizacja, z zasobami takimi jakie ma PLWiR, PLQHA czy WR sprawi, że nagle setki ludzi zainteresują się westem, a we wszystkich zakątkach Polski powstaną nowe ośrodki ten styl promujące to chyba pali materiał, którego nie znam.

Przyszły rok daje nam unikalną możliwość promocji za pośrednictwem FEI w postaci WEG. NIE MA większej imprezy jeździeckiej o większej oglądalności i bezpośrednim przełożeniu na potencjalnych zainteresowanych, więc może warto by tym razem transmisja, jeśli taka będzie, miała należytą oprawę.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
6 lata 6 miesiąc temu #909 przez Edyta
Edyta odpowiedział w temacie: Autopromocja lub...jej brak
Uwagi TomCrow są na pewno godne poruszenia na kolejnym Walnym ale forma zachęty to nie tylko wysokość składki.
Nie wiem czy to odpowiedni do tego wątek ale padło tu stwierdzenie, że w najbliższym czasie będą opracowywane przepisy- moim zdaniem najwięcej zależy od tego jaki kierunek zostanie przyjęty przy ich opracowywaniu. Mamy AQH, mamy NRH i mamy Ligę- zlepek tych dwóch a to chyba nie jest najszczęśliwsze rozwiązanie nawet jeśli ma zbliżyć do wielkiego świata sportu. Może się mylę ale mając na celu rozwój czegokolwiek należy szukac tzw dziury w rynku, a nie dostosowywać ślepo przepisów do innych organizacji i dodatkowo odsyłać zagubionego nowego członka do Pana Siwca bo efekt jest oczywisty. Taki członek skoro mu tak proponują idzie i już nie wraca. Może wobec tego zamiast dostosowywać przepisy do Wielkiego Świata, jakaś ich część zostanie opracowana przyjaznie dla początkujących albo tych co podstawowe światowe dyscypliny nie kręcą a zawody towarzyskie nie wystarczą- mieć swój niepowtarzalny charakter to jest osiągnięcie.

I jeszcze jedna istotna kwestia. Wciąż czytam, że na forum są tylko malkontenci itp, że postponuje się pracę innych. No cóż najlepiej się nie oddzywać i jak pisze Pan Arek odejść jak się nie podoba i robić swoje (ale nie każdy chce zrobić tak jak Pan i nie sądzę by było to jedynie wyjście- chociaż Janiowym też jestem zachwycona). Ja proponuję inne rozwiązanie- przestańmy wpisy traktować jak ataki, bo ja nawet jak fakty przytaczam to się okazuje, że pracę innych postponuję a przecież często jest tak że nie jest robione dobrze- no to co wtedy chwalić albo przemilczeć? A może lepiej odpocząć zamiast robić zle a potem mieć żal, że inni nie doceniają?. Skoro jest tak ciężko i potrzebna jest pomoc- napiszcie o tym na stronie czy na FB podając konkretnie o co chodzi, skąd wiecie, że chętni się nie znajdą?
Może właśnie taka forma odciąży jednych jednocześnie integrując pozostałych. No a jeśli nikt pomoc nie będzie chciał to i potem narzekać powinno być mu wstyd.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
6 lata 6 miesiąc temu #910 przez Czar-Te-Ros
Czar-Te-Ros odpowiedział w temacie: Autopromocja lub...jej brak

Arek napisał:
I wreszcie o malkontenctwie - Tom, wyobraź sobie, ze jesteś kimś, kto zastanawia się nad tym czy nie zacząć się bawić w west. Trafiasz za poleceniem znajomych na WWR. Czytasz, że jest tragicznie, nic się nie rozwija, zawody są do niczego, sędziowie stronniczy, a jedyną atrakcją jest przejażdżka w kraciastej koszuli po lesie.


Ja chciałbym zwrócić uwagę na coś, co leży pośrodku między zawodami a przejażdżką po lesie. Wg mnie statystyczny jeździec westernowy jest podobny do statystycznego jeźdźca klasycznego, tzn. nie jest zawodowym trenerem, nie kupił też konia za grube pieniądze i nie korzysta stale z trenera. Nie startuje w zawodach ale nie jeździ wyłącznie po lesie. Pracuje ze swoim koniem (takim sobie, zwyczajnym), próbując uczyć konia i samemu zdobywać doświadczenie. Wiedzę czerpie od innych (jemu podobnych , nieco bardziej zaawansowanych) lub sporadycznie korzysta z pomocy zawodowca. Nie jeździ w dużym ośrodku sportowym. Ponadto, co różni jeźdźca westernowego od klasycznego - w jego stajni znajduje się pewnie zaledwie 1-2 koni westernowych, ma więc bardziej ograniczony dostęp do informacji, niż . statystyczny klasyk.

To forum jest obecnie potrzebne głównie takim jeźdźcom i to oni są głównym potencjałem do spowodowania aktywności na forum. Wyobraźmy sobie, że ktoś zastanawia się nad tym, czy zacząć bawić się w west i trafia na to forum. Znajduje tutaj posty wyżej opisanych osób, które zadają pytania, jakie ćwiczenia wykonywać ze swoim koniem, uzyskując mniej lub bardziej trafne odpowiedzi (czasami trafi się porada zawodowego trenera). Znajduje też porady, dotyczące doboru sprzętu, gdzie można pojeździć rekreacyjnie, informacje o pojedynczych, małych sukcesach trenerskich takich jeźdźców – amatorów i ich problemach. Na portalu (i na samym forum też) znajduje również informacje o wydarzeniach, choć niekoniecznie najbardziej aktualne (ale takiej osobie nie są potrzebne super aktualne informacje). Niekiedy zdarzają się malkontenckie wypowiedzi, dotyczące ligi, czy zawodów, ale one nikną w masie innych – życzliwych postów o w/w tematyce.

Rozkład tematów takiego ogólnośrodowiskowego forum powinien odzwierciedlać rozkład typów jeźdźców (a właściwie tematów, które zaprzątają ich myśli).

Zauważmy, że na re-volcie forumowicze też wieszają psy na PZJcie. Tyle, że takie posty nie dominują na tamtym forum. Innych postów jest tyle, że te krytyczne i krytykanckie giną wśród innych.

Ja nie wierzę, że brak aktywności na forum jest wynikiem tego, że ludziom po prostu niczego się już nie chce. Nie widzę bowiem żadnego powodu, dla którego westernowcy byli by bardziej leniwi od innych a istnieje przecież wiele dziedzin, gdzie fora są bardzo aktywne.

Grupa potencjalnych aktywnych forumowiczów tu nie pisze, bo jest (wg mnie) zniechęcona agresywna atmosferą. Należy się zatem zastanowić, jak uniknąć tego, że jak ktoś nowy tu wchodzi, widzi głównie agresję, malkontenctwo, etc. Nie pomogą apele, żeby krytyki nie traktować jako ataku, trzeba spróbować zmienić coś konkretnego. Dlatego zaproponowałem moderowanie (a właściwie post-moderowanie). Jak znikną awantury, to potem, stopniowo, kroczek po kroczku, ludzie zaczną się ośmielać i aktywność może powróci. Ale to już nie będzie aktywność w dawnym stylu.

Jeśli moderowanie nie jest dobre, to może wydzielić tematykę, powodującą główne kwasy, np. „Liga, zawody, sprawy organizacyjne”, gdzie każdy wątek będzie kasowany po jakimś czasie nieaktywności (np. miesiąc od ostatniego postu w wątku). Albo, zamiast kasowania, można stworzyć dział „Archiwum”, dostępny jedynie dla forumowiczów, którzy napisali przynajmniej 50 postów, i tam przenosić takie wątki.

Jak pojawi się aktywność, to znajdą się chętni do informowania o wydarzeniach, ośrodki do zamieszczania ogłoszeń, etc. Generalnie… życie powróci.

Jeszcze jedno, może się komuś przyda. Ja nie trafiłem do westernu poprzez obserwację zawodów. Byłem kiedyś na wycieczce niedaleko Western City, wstąpiliśmy, wsiedliśmy na konie i… spodobało mi się. Czy ktokolwiek z Was trafił do westernu, bo zachęciły go zawody?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
6 lata 6 miesiąc temu #911 przez damarina
damarina odpowiedział w temacie: Autopromocja lub...jej brak

Czar-Te-Ros napisał: Ja chciałbym zwrócić uwagę na coś, co leży pośrodku między zawodami a przejażdżką po lesie. Wg mnie statystyczny jeździec westernowy jest podobny do statystycznego jeźdźca klasycznego, tzn. nie jest zawodowym trenerem, nie kupił też konia za grube pieniądze i nie korzysta stale z trenera. Nie startuje w zawodach ale nie jeździ wyłącznie po lesie. Pracuje ze swoim koniem (takim sobie, zwyczajnym), próbując uczyć konia i samemu zdobywać doświadczenie. Wiedzę czerpie od innych (jemu podobnych , nieco bardziej zaawansowanych) lub sporadycznie korzysta z pomocy zawodowca. Nie jeździ w dużym ośrodku sportowym. Ponadto, co różni jeźdźca westernowego od klasycznego - w jego stajni znajduje się pewnie zaledwie 1-2 koni westernowych, ma więc bardziej ograniczony dostęp do informacji, niż . statystyczny klasyk.

To forum jest obecnie potrzebne głównie takim jeźdźcom i to oni są głównym potencjałem do spowodowania aktywności na forum. Wyobraźmy sobie, że ktoś zastanawia się nad tym, czy zacząć bawić się w west i trafia na to forum. Znajduje tutaj posty wyżej opisanych osób, które zadają pytania, jakie ćwiczenia wykonywać ze swoim koniem, uzyskując mniej lub bardziej trafne odpowiedzi (czasami trafi się porada zawodowego trenera). Znajduje też porady, dotyczące doboru sprzętu, gdzie można pojeździć rekreacyjnie, informacje o pojedynczych, małych sukcesach trenerskich takich jeźdźców – amatorów i ich problemach. Na portalu (i na samym forum też) znajduje również informacje o wydarzeniach, choć niekoniecznie najbardziej aktualne (ale takiej osobie nie są potrzebne super aktualne informacje). Niekiedy zdarzają się malkontenckie wypowiedzi, dotyczące ligi, czy zawodów, ale one nikną w masie innych – życzliwych postów o w/w tematyce.

Jeszcze jedno, może się komuś przyda. Ja nie trafiłem do westernu poprzez obserwację zawodów. Byłem kiedyś na wycieczce niedaleko Western City, wstąpiliśmy, wsiedliśmy na konie i… spodobało mi się. Czy ktokolwiek z Was trafił do westernu, bo zachęciły go zawody?


Bardzo mi sie podoba wypowiedź Czar-Te-Rosa. Bardzo.
Istnieje duża nisza do zagospodarowania pomiędzy Sportem (przez duże "S") a ... wyjazdami do lasu w kraciastej koszuli. Było i jest sporo chętnych na west (zainteresowanych), którzy nigdy nie będą startować na zawodach (chyba że podwórkowych)... a którzy chcą coś więcej wiedzieć - czegoś więcej się nauczyć niż przysłowiowe "heja w las". Poczuć klimat, emocje które niesie ze sobą jeździectwo w stylu west.
Tak jest w klasyce i tak jest w westernie.
Pytanie - kto i w jaki sposób wyciąga rękę do tego typu zainteresowanych westernem?
Oczywiście, dla sportowców to jest ujma występowanie na "festynach" brrrr - ale prawda jest taka, że sam sport west (w czystej postaci, bez aktywnego zaangażowania publiczności, widzów i włożenia w to wysiłku..) skazany jest na hermetyczność i niszowość.
Jeżeli tego chcemy, to OK.
Wszystko jest jak najbardziej w porządku i toczy się swoją własną koleją.
Ja uważam, że właśnie tego chcemy (pomimo długoletnich dyskusji na tym Forum i przekonywania że jest inaczej) i .... mamy hermetyczność i niszowość. Tak jak chcemy.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
6 lata 6 miesiąc temu #912 przez Arek
Arek odpowiedział w temacie: Autopromocja lub...jej brak
Czar-Te-Ros, widzę, że zmierzamy w tym samym kierunku różnymi drogami :)

Pech chciał, że forum Ligi działa jak działa i wszystkich tych dyskusji o złych przepisach, słabym podłożu, sędziach, królach i królowych westernu nie można zepchnąć tam. Działając w Lidze broniłem i w dalszym ciągu będę bronił stanowiska, że o sprawach przepisów, propozycjach do Zarządu, pomysłach na rozwój najlepiej rozmawiać w świecie realnym. Zabawne jest to, że forumowicze, którzy do Wrocławia mają blisko próbują porozumiewać się ze swoimi kolegami z Partynic poprzez forum. To trochę jak seks przez telefon, ale skoro ktoś tak lubi... :S

Re-volta, czy wcześniej forum Volty ma nieco inną specyfikę przez swoją masowość i wielość tematów, stąd znajdą tam coś dla siebie i miłośniczki różowych owijek i czasem zawodowcy. Zyskuje też dzięki możliwości, którą kiedyś miało forum WWR, przejścia na tryb prywatny.

Tym, którzy chcą pobawić się ze swoimi kopytnymi bez zadęcia sportowego (a mieć z tego inną frajdę niż z wycieczki do lasu) polecam promowany przez PTTK TREC

Czy ktoś trafił do westernu przez zawody? Tak, choćby ja, zobaczywszy reining na światowym poziomie i potem, gdy okazało się, że "nasi" jadą do Aachen na WEG postanowiłem kupić swojego pierwszego westowego konia :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.397 s.