
Trening korekcyjny przed sezonem cz.2
Zapytaj PRO - 21.01. 2010
Zapraszamy do zapoznania się dalszej części odpowiedzi na pytanie Magdy Pawłowicz z 12 stycznia 2009.
Zima! Polska zima kojarzy mi się przede wszystkim z dzwonem janczarów, skrzypieniem śniegu pod płozami sań, zapachem końskiego potu i wielką lisią czapka Michała Żarnawskiego.
Jesteśmy jednak sportowcami i próbujemy nie przespać zimy. Co możemy robić tym okresie, nie mając wymarzonych warunków do jazdy, takich jak: hala, ogolony koń i miękki piasek? Oczywiście trening kondycyjny, ale czy uda się coś jeszcze? Niektórzy powiedzą, że wielu elementów ćwiczyć nie da się, że trzeba poczekać do wiosny. Ależ nic bardziej mylnego! Najważniejsze manewry się ćwiczy się właśnie zimą! Na pewne rzeczy w treningu koni potrzeba czasu i właśnie ten czas mamy w zimowe dni.
Trudno uczyć konia ślizgać się z galopu, ale przecież można nauczyć go, bez zastanawiania się, biegać do tyłu kłusem :-) Morey Fisk mówił mi, że on nie uczy koni stopować, a po prostu
zaczyna je cofać ze stępu, kłusa, galopu.
Jeśli twój koń dobrze, miękko wchodzi na wędzidło, jest to bardzo łatwe do zrobienia. Jeśli
zakładamy, że nasz koń pilnuje dwóch prostych zasad (łydki są przy koniu - idzie do przodu, jeśli są odstawione – cofa się), rozpoczęcie cofania z ruchu na przód będzie naprawdę łatwe.
Może nie da się robić spinów na śniegu, ale można przecież jeździć małe koła, wykorzystując rożne ustawienia. A propos spinów - od razu...
Stanowczo odradzam spinować konie bez odpowiednich podków! Taką podkową jest slider, ponieważ rozkłada ciężar konia i ułatwia oboroty. Jednakże kategorycznie odradzam
jazdę w sliderach po śniegu. Nie dla tego, że śnieg łatwiej nabija się... Te podkowy są po prostu naprawdę śliskie, a ja widziałem konia który rozerwał sobie miednicę i nie był to widok przyjemny.
Pozostawienie główek podkowiaków lub próby wkręcania haceli chyba, mijają się natomiast z celem.
Jest przecież tyle rzeczy, które można robić zimą, nie potrzebując do tego sliderow:-)
Masz teraz czas poprawić lotne zmiany i dopracować jazdę na jedną rekę.
Pozdrawiam.
Alexander Syachin
Poznaj PRO:
Alexander Syachin. Urodzony w 1978 roku w kraju, którego już nie ma na mapie. Od dzieciństwa odczuwał pociąg do sportu,rywalizacji i samodoskonalenia. Jak każdy mieszkaniec północnej Rosji musiał sprobować biegów narciarskich. Ten piękny sport pochłonął Saszę na dobre i za namową trenera zajął się poważnie
biathlonem. Dopiero w wieku siedemnastu lat zimowa dyscyplina przegrała z gokartami. Tej decyzji Sasza żałuje do dziś.
W wyniku różnych kolei życiowych, w 2001 roku Sasza znalazł się w Polsce i prawie od razu zaczął uprawiać jeździectwo. Pytany o pierwszego nauczyciela
zawsze wymienia Michała Żarnawskiego ze stajni Bronco Brok.
Podejście do koni i podstawy pracy z tymi zwierzętami kształtował u Saszy również Alex Jarmula, z którym rosyjski reiner miał zaszczyt pracować przez trzy lata.
Uczył się również fachu u zagranicznych trenerów, m.in. Olivera Salzmanna, który według Saszy otworzył mu oczy na reining i metody treningowe związane z tą konkurencją.
Uczestniczył w wielu klinikach reiningowych w kraju i zagranicą. Ma na koncie krotki epizod współpracy z Grischą Ludwigiem i Jurgenem Pieperem.
Oprócz koni nasz PRO posiada inne zainteresowania. Wie prawie wszystko o wyścigach samochodowych i motocyklowych, rajdach i biathlonie.
Uwielbia psy i motocykle. To właśnie wypadek na motocyklu przerwał na jakiś czas karierę zawodniczą.
Sasza ma nadzieje, że przynajmniej na lamach WWR może pomoc w rozwiązywaniu problemów czytelników portalu.
Chcesz umówić się na prywatną lekcję, organizujesz szkolenie zadzwoń +48513663729




a nie Wołodyjowskiego? ;)