
Co to jest (muzyka) country?
Z przyjemnością przedstawiam Wam głos młodego pokolenia fanów country i kultury western - Izy Ingi Karcz, znanej również w kręgach miłośników country jako "Madwoman". Myślę, że warto zastanowić się nad przesłaniem zawartym w tym artykule - mam wrażenie, że to nawet bardziej głos w obronie tolerancji i odwagi w obronie swoich pasji niż czysta promocja country. Ale to ocenicie już sami.....
Piotr "Quarter" Obraniak
Co to jest (muzyka) country?
Z założenia i już na wstępie - powinnam się przedstawić, bo obstając przy swoim i broniąc jakiś racji nie wypada pozostawać anonimowym. Zatem - nazywam się Izabella Karcz, jestem studentką, poetką, i generalnie wszechstronnie działającą kreaturą, ale przede wszystkim osobą zaangażowaną w muzykę i taniec. Sama jako dziecko lat osiemdziesiątych, na zawsze pozostanę wierna hard&heavy rockowi, ale środowisko, w jakim dorastałam miało, ma (i oby miało wiecznie) nieco odmienny, specyficzny klimat. To w pełni zrozumiałe, gdyż mówię tu o środowisku związanym z muzyką country and western. I tu też zaczyna się ta bardziej gorąca i właściwa część mojej pisanej wypowiedzi.
Miałam kiedyś ochotę przeprowadzić ankietę, jak się ma stylowo-muzyczna świadomość narodu polskiego. Ankietę przeprowadziłam niezależnie, i wyszłam z tego trochę smutna, trochę rozczarowana, i jednocześnie zadowolona, że im mniej ludzi wiedziało, o czym mówię, tym bardziej wyjątkową stała się muzyczna kasta, do której również ja należę. Ogólnie świadomość ma się dobrze, ale jak przyszło do pytania o preferowane gatunki muzyki, ani razu nie padła odpowiedź "country". Nikt nie wiedział, kto to jest Garth Brooks, Randy Travis, Tim McGraw, Dwight Yoakam, nie mówiąc o gigantach jak Willie Nelson czy Patsy Cline... i tak można wymieniać w nieskończoność. Nielicznym kojarzyły się nazwiska jak: Shania Twain czy Faith Hill, ale to z racji na ich popowe powiązania i radiową promocję zupełnie niecountrowych utworów. Przepraszam, jeden pan rozpoznał nawet Dolly Parton ale jako "tę babkę z atomowym biustem". Ale żadnego jej utworu wymienić nie potrafił. Cóż, za dużo chyba wymagam.
Miało być bitewnie i będzie. Takich ankiet można przeprowadzić setkę. Można testować ową muzyczną świadomość co dzień i co dzień będą wychodzić kolejne braki. Bo o ile jednym tchem wszyscy wymieniają Tede, Peję, Kazika, Limp Bizkit, Carlosa Santanę, Barbrę Streisand, Micka Jaggera i Ozzyego Osbourne'a - reprezentantów przeróżnych nurtów muzycznych, tak jakoś nikt nie umie przyporządkować tych nieco wyżej wymienionych. Ale jak przyjdzie do krytyki...
Tu się wszyscy podpisują obiema rękami. Bo przecież tak wypada! Bo country jest be, bo jak to można się upajać muzyką koniopasów, jak można nosić takie buty (a można, i to przez całe życie!) tańczyć jakieś połamasy i tupania, i do tego szczycić się tym!
A można. Właśnie można. Nie będę pisać o Nashville w Tennessee, kolebce większości countrowych sław, one obronią się same, ale o Polsce i naszych realiach ogólnie.
Zapewne niektórzy z państwa oglądali program "Ciao Darwin". Tak, mówię o tym odcinku gdzie rywalizowały drużyny Cyganów i "Kowbojów". Ujęłam owych kowbojów w cudzysłów, bo o ile Don Wasyl i jego drużyna byli autentycznymi Cyganami, to autentyczność Kowbojów pozostawiała wiele do życzenia.
Miłe było pokazanie próbki prostych i powiedzmy stylowych tańców, w niestylowych jednak strojach, i na tym się "kowbojenie" skończyło. Pytanie brzmi: Dlaczego zawsze fałszuje się wizerunek countrowców i kowbojów, czemu są ukazywani jako tandetna, rozhukana i prostacka grupa przez ludzi literalnie nic nie mających wspólnego z tematem?... Kto jest mi w stanie na to pytanie odpowiedzieć?
Może ja spróbuję z pomocą moich przyjaciół. Miło się krytykuje innych. Trendy jest mówienie, że coś jest nie takie, odstające od ogólnie przyjętych i narzuconych norm, miło się potakuje w gronie ogólnie nienawidzącym czegoś, że to "coś" jest ohydne, pozbawione sensu i wstydliwy jest choćby cień zainteresowania się owym "czymś" w sposób pozytywny. Sama tego doświadczyłam jako dziecko, broniąc swoich racji do upadłego i w końcu zostając wykluczona z grona "lepszych". Ale zostałam nagrodzona kilka lat później trafiając w środowisko polskiego country i zyskując wspaniałych przyjaciół, masę znajomych i coś nieuchwytnego, będącego jedynym w swoim rodzaju skarbem. Tu dorastałam i kształtowałam się.
Co najważniejsze - tu byłam, jestem i pozostanę sobą. Nie muszę udawać i jestem bezwarunkowo akceptowana. Sama odwzajemniam tę akceptację. Tu nie ma miejsca na wywyższanie się, nie ma lepszych i gorszych.
Brzmi jak idylla? Może. I to jest kuriozum, że takie zjawiska są postrzegane jako coś negatywnego.
Do spółki z przyjaciółką prowadzimy w jednym z warszawskich ośrodków kultury naukę tańców country & western, w znajdującej się tam naszej ukochanej klubo-kawiarni, gdzie od lat wiele się dzieje. Prowadzą ją zupełnie wyjątkowi ludzie, dla wielu, a w tym mnie będący jak rodzina, a gromadzący się na odbywających się tu koncertach są w większości jak bracia i siostry. Niektórzy zarzucali nam nawet (!) sekciarstwo, co jest o tyle śmieszne, co żałosne, bo dowodzi całkowitej nieznajomości klimatu. Tematu zresztą też. To środowisko nie jest zamknięte, po prostu nie ma tu miejsca na fałsz i niesnaski, burdy i wulgarne czy obraźliwe teksty piosenek. Są ludzie, którzy przyszli i zostali, bo utożsamili się z nami i muzyką oczywiście, podpisują się teraz rękami i nogami pod country. Ale są i tacy, którzy wstydzą się nosić kapelusz, frędzlaste kurtki i buty o charakterystycznym kształcie. I wstyd im pokazać znajomym, że w kieszeni samochodowego magnetofonu mają składankę westernowych ballad. Tacy ludzie nie są country. Jeśli głupio jest przyznać się im do swoich preferencji muzycznych, to tak, jakby oszukiwali siebie samych. A wyrzekanie się siebie na rzecz dopasowania się na siłę do innych tylko gwoli akceptacji jeszcze do niczego dobrego nie doprowadziło. W pewnym momencie i tak delikwent poczuje się jak włożony przypadkiem między karty "nie tej bajki".
A teraz w dwóch zdaniach jak to wygląda z naszej strony - country nie jest trendy. Dla niektórych jest nawet trędowate. Jakbym ja usłyszała, ze nasza muzyka jest "modna", chyba bym się rozchorowała. A dlaczego? Bo gdy widzę, jaka muzyka u nas jest na topie, czyli co się podoba, nie chcę, by country poszerzyło te kręgi. Nie chcę, by stało w jednym szeregu z wulgarnością i nieudolnym naśladownictwem.
Mamy w Polsce wielu wspaniałych wykonawców country & western. Nie o reklamę i prywatę tu chodzi, ale o sam fakt, dlatego pozwolę sobie pominąć pseudonimy i nazwiska. Jeśli ktoś wie, to dobrze, jeśli ciekaw - zapraszamy na polskie strony, min.: PolCountry, Saloon.
Na koniec mam gorący apel do wszystkich, tyczy się to nie tylko muzyki country, ale w ogóle poniżania i piętnowania przekonań i preferencji innych ludzi przy generalnie zerowej lub bliskiej zeru znajomości owych poniżanych treści. Proszę o minimum tolerancji. To piękne, miło nam, gdy inni nas szanują razem z naszymi poglądami, prawda? Przyjmują takimi, jakimi jesteśmy? Więc róbmy to samo.
Niezależna eseistka - Izabella Inga Karcz
Piotr "Quarter" Obraniak
Co to jest (muzyka) country?
Z założenia i już na wstępie - powinnam się przedstawić, bo obstając przy swoim i broniąc jakiś racji nie wypada pozostawać anonimowym. Zatem - nazywam się Izabella Karcz, jestem studentką, poetką, i generalnie wszechstronnie działającą kreaturą, ale przede wszystkim osobą zaangażowaną w muzykę i taniec. Sama jako dziecko lat osiemdziesiątych, na zawsze pozostanę wierna hard&heavy rockowi, ale środowisko, w jakim dorastałam miało, ma (i oby miało wiecznie) nieco odmienny, specyficzny klimat. To w pełni zrozumiałe, gdyż mówię tu o środowisku związanym z muzyką country and western. I tu też zaczyna się ta bardziej gorąca i właściwa część mojej pisanej wypowiedzi.
Miałam kiedyś ochotę przeprowadzić ankietę, jak się ma stylowo-muzyczna świadomość narodu polskiego. Ankietę przeprowadziłam niezależnie, i wyszłam z tego trochę smutna, trochę rozczarowana, i jednocześnie zadowolona, że im mniej ludzi wiedziało, o czym mówię, tym bardziej wyjątkową stała się muzyczna kasta, do której również ja należę. Ogólnie świadomość ma się dobrze, ale jak przyszło do pytania o preferowane gatunki muzyki, ani razu nie padła odpowiedź "country". Nikt nie wiedział, kto to jest Garth Brooks, Randy Travis, Tim McGraw, Dwight Yoakam, nie mówiąc o gigantach jak Willie Nelson czy Patsy Cline... i tak można wymieniać w nieskończoność. Nielicznym kojarzyły się nazwiska jak: Shania Twain czy Faith Hill, ale to z racji na ich popowe powiązania i radiową promocję zupełnie niecountrowych utworów. Przepraszam, jeden pan rozpoznał nawet Dolly Parton ale jako "tę babkę z atomowym biustem". Ale żadnego jej utworu wymienić nie potrafił. Cóż, za dużo chyba wymagam.
Miało być bitewnie i będzie. Takich ankiet można przeprowadzić setkę. Można testować ową muzyczną świadomość co dzień i co dzień będą wychodzić kolejne braki. Bo o ile jednym tchem wszyscy wymieniają Tede, Peję, Kazika, Limp Bizkit, Carlosa Santanę, Barbrę Streisand, Micka Jaggera i Ozzyego Osbourne'a - reprezentantów przeróżnych nurtów muzycznych, tak jakoś nikt nie umie przyporządkować tych nieco wyżej wymienionych. Ale jak przyjdzie do krytyki...
Tu się wszyscy podpisują obiema rękami. Bo przecież tak wypada! Bo country jest be, bo jak to można się upajać muzyką koniopasów, jak można nosić takie buty (a można, i to przez całe życie!) tańczyć jakieś połamasy i tupania, i do tego szczycić się tym!
A można. Właśnie można. Nie będę pisać o Nashville w Tennessee, kolebce większości countrowych sław, one obronią się same, ale o Polsce i naszych realiach ogólnie.
Zapewne niektórzy z państwa oglądali program "Ciao Darwin". Tak, mówię o tym odcinku gdzie rywalizowały drużyny Cyganów i "Kowbojów". Ujęłam owych kowbojów w cudzysłów, bo o ile Don Wasyl i jego drużyna byli autentycznymi Cyganami, to autentyczność Kowbojów pozostawiała wiele do życzenia.
Miłe było pokazanie próbki prostych i powiedzmy stylowych tańców, w niestylowych jednak strojach, i na tym się "kowbojenie" skończyło. Pytanie brzmi: Dlaczego zawsze fałszuje się wizerunek countrowców i kowbojów, czemu są ukazywani jako tandetna, rozhukana i prostacka grupa przez ludzi literalnie nic nie mających wspólnego z tematem?... Kto jest mi w stanie na to pytanie odpowiedzieć?
Może ja spróbuję z pomocą moich przyjaciół. Miło się krytykuje innych. Trendy jest mówienie, że coś jest nie takie, odstające od ogólnie przyjętych i narzuconych norm, miło się potakuje w gronie ogólnie nienawidzącym czegoś, że to "coś" jest ohydne, pozbawione sensu i wstydliwy jest choćby cień zainteresowania się owym "czymś" w sposób pozytywny. Sama tego doświadczyłam jako dziecko, broniąc swoich racji do upadłego i w końcu zostając wykluczona z grona "lepszych". Ale zostałam nagrodzona kilka lat później trafiając w środowisko polskiego country i zyskując wspaniałych przyjaciół, masę znajomych i coś nieuchwytnego, będącego jedynym w swoim rodzaju skarbem. Tu dorastałam i kształtowałam się.
Co najważniejsze - tu byłam, jestem i pozostanę sobą. Nie muszę udawać i jestem bezwarunkowo akceptowana. Sama odwzajemniam tę akceptację. Tu nie ma miejsca na wywyższanie się, nie ma lepszych i gorszych.
Brzmi jak idylla? Może. I to jest kuriozum, że takie zjawiska są postrzegane jako coś negatywnego.
Do spółki z przyjaciółką prowadzimy w jednym z warszawskich ośrodków kultury naukę tańców country & western, w znajdującej się tam naszej ukochanej klubo-kawiarni, gdzie od lat wiele się dzieje. Prowadzą ją zupełnie wyjątkowi ludzie, dla wielu, a w tym mnie będący jak rodzina, a gromadzący się na odbywających się tu koncertach są w większości jak bracia i siostry. Niektórzy zarzucali nam nawet (!) sekciarstwo, co jest o tyle śmieszne, co żałosne, bo dowodzi całkowitej nieznajomości klimatu. Tematu zresztą też. To środowisko nie jest zamknięte, po prostu nie ma tu miejsca na fałsz i niesnaski, burdy i wulgarne czy obraźliwe teksty piosenek. Są ludzie, którzy przyszli i zostali, bo utożsamili się z nami i muzyką oczywiście, podpisują się teraz rękami i nogami pod country. Ale są i tacy, którzy wstydzą się nosić kapelusz, frędzlaste kurtki i buty o charakterystycznym kształcie. I wstyd im pokazać znajomym, że w kieszeni samochodowego magnetofonu mają składankę westernowych ballad. Tacy ludzie nie są country. Jeśli głupio jest przyznać się im do swoich preferencji muzycznych, to tak, jakby oszukiwali siebie samych. A wyrzekanie się siebie na rzecz dopasowania się na siłę do innych tylko gwoli akceptacji jeszcze do niczego dobrego nie doprowadziło. W pewnym momencie i tak delikwent poczuje się jak włożony przypadkiem między karty "nie tej bajki".
A teraz w dwóch zdaniach jak to wygląda z naszej strony - country nie jest trendy. Dla niektórych jest nawet trędowate. Jakbym ja usłyszała, ze nasza muzyka jest "modna", chyba bym się rozchorowała. A dlaczego? Bo gdy widzę, jaka muzyka u nas jest na topie, czyli co się podoba, nie chcę, by country poszerzyło te kręgi. Nie chcę, by stało w jednym szeregu z wulgarnością i nieudolnym naśladownictwem.
Mamy w Polsce wielu wspaniałych wykonawców country & western. Nie o reklamę i prywatę tu chodzi, ale o sam fakt, dlatego pozwolę sobie pominąć pseudonimy i nazwiska. Jeśli ktoś wie, to dobrze, jeśli ciekaw - zapraszamy na polskie strony, min.: PolCountry, Saloon.
Na koniec mam gorący apel do wszystkich, tyczy się to nie tylko muzyki country, ale w ogóle poniżania i piętnowania przekonań i preferencji innych ludzi przy generalnie zerowej lub bliskiej zeru znajomości owych poniżanych treści. Proszę o minimum tolerancji. To piękne, miło nam, gdy inni nas szanują razem z naszymi poglądami, prawda? Przyjmują takimi, jakimi jesteśmy? Więc róbmy to samo.
Niezależna eseistka - Izabella Inga Karcz
Dodano: 2005-02-23 15:21:34
Komentarze
środa 23 luty 2005, 23:41
A o co właściwie chodzi?
czwartek 24 luty 2005, 11:05
Fajny artykół . Dużo w nim ujęłaś zagadnie ( wbrew pozorom ) . Ja jestem wychowany w latach siedemdziesiątych , na słuchaniu audycji Piotra Kaczkowskiego będących przerywnikiem w ,, nasłuchiwaniu " Radia Luxemburg .
Muzykę country słuchałem również . Niestety wówczas uczyliśmy się języka rosyjskiego i to co country jest najważniejsze tj . słowa były po prostu niedostępne . I tak powoli , powoli muzyka ta stała się zbyt monotonna i odeszła z mojego repertuaru ,, słuchowego " . Myślę , że teraz jest podobnie . Mimo , że więcej ludzi już zna angielski , ale nie słucha treści i szybko się nudzi ,, powtarzalnością " muzyki , brzmienia .
A , że tak jest to chyba dowodzi popularność jaką cieszyła się grupa REDNEX parę lat temu gdzie do ,, standardowych " rytmów dodano niezłego rocka .Hej .
Muzykę country słuchałem również . Niestety wówczas uczyliśmy się języka rosyjskiego i to co country jest najważniejsze tj . słowa były po prostu niedostępne . I tak powoli , powoli muzyka ta stała się zbyt monotonna i odeszła z mojego repertuaru ,, słuchowego " . Myślę , że teraz jest podobnie . Mimo , że więcej ludzi już zna angielski , ale nie słucha treści i szybko się nudzi ,, powtarzalnością " muzyki , brzmienia .
A , że tak jest to chyba dowodzi popularność jaką cieszyła się grupa REDNEX parę lat temu gdzie do ,, standardowych " rytmów dodano niezłego rocka .Hej .
czwartek 24 luty 2005, 13:21
Cieszę sie Quarter, że zamieściłeś na WWR wypowiedź młodej miłośniczki muzyki COUNTRY. Nie odnosząc sie wprost do jej treści, w pełni popieram takie postawy młodych entuzjastów. Nie przez narzekanie, ubolewanie, biadolenie na niesprawiedliwość, bierność - ale walka, obrona własnych pogladów, aktywność ... na rzecz upowszechnienia kultury i muzyki COUNTRY.
Co do treści .... hmmm. Przebija w niej młodość, bezkompromisowość, czerń-biel, trochę gniewu ... ale to prawo wieku autorki, tak myślę.
Życzę dziewczynie, aby upływ czasu nie stępił zaangażowania w rozwój ruchu "kantrowców".
Pozdrawiam
Co do treści .... hmmm. Przebija w niej młodość, bezkompromisowość, czerń-biel, trochę gniewu ... ale to prawo wieku autorki, tak myślę.
Życzę dziewczynie, aby upływ czasu nie stępił zaangażowania w rozwój ruchu "kantrowców".
Pozdrawiam
czwartek 24 luty 2005, 14:11
Jako ciekawostkę muszę dopisać jedną z życia wziętą sytuację . Poszukiwałem niedawno jakiś płyt country aby mieć podkład oficjalny przy organizacji zawodów .
Udałem się do EMPiKu ico ? NIC . Po prostu nic nie mają z tej muzyki . A już kompletnie zdziwił się sprzedawca w Gdańsku jak poprosiłem o płytę cantrową Shanii Twain , gdyż przeczytałem o niej w Koniach i Rumakach , że jest reprezentantką tego nurtu muzycznego . Twoją pasję tą muzyką bardzo popieram . Sam jestem ,, kopniety " na punkcie PINK FLOYD co tez z reguły budzi zdziwienie u moich znajomych ( nie wszystkich oczywiście ) .
I jeszcze jedno . U was w Warszawie macie zespoły grające country , są również na Śkląsku . Niestety my na pomorzu , kaszubach ich nie mamy i nie możemy ich niestety promować , a szkoda .Sam mam bardzo dużą ochotę nauczyć się paru tańców countrowych . (Jak być może pamiętasz lubię tańczyć . Patrz Klub ,,OCZKO " po Walnym Zebraniu ), niestety na SYLWESTERNIE poległem zbyt szybko , a dalej tak jak napisałem wyżej .Hej .
Udałem się do EMPiKu ico ? NIC . Po prostu nic nie mają z tej muzyki . A już kompletnie zdziwił się sprzedawca w Gdańsku jak poprosiłem o płytę cantrową Shanii Twain , gdyż przeczytałem o niej w Koniach i Rumakach , że jest reprezentantką tego nurtu muzycznego . Twoją pasję tą muzyką bardzo popieram . Sam jestem ,, kopniety " na punkcie PINK FLOYD co tez z reguły budzi zdziwienie u moich znajomych ( nie wszystkich oczywiście ) .
I jeszcze jedno . U was w Warszawie macie zespoły grające country , są również na Śkląsku . Niestety my na pomorzu , kaszubach ich nie mamy i nie możemy ich niestety promować , a szkoda .Sam mam bardzo dużą ochotę nauczyć się paru tańców countrowych . (Jak być może pamiętasz lubię tańczyć . Patrz Klub ,,OCZKO " po Walnym Zebraniu ), niestety na SYLWESTERNIE poległem zbyt szybko , a dalej tak jak napisałem wyżej .Hej .
czwartek 24 luty 2005, 17:12
Tylko gdzie jest ten wróg, z którym autorka artkułu tak dzielnie walczy? Schował się za szafą w WWRshopie? W samochodzie mam stale włączone radio, a w domu mam stale włączony telewizor. Gazet, to ja za dużo nie czytam, ale moje ulubione "Wprost" już niejednemu artyście przywaliło - śpiewakowi country jeszcze żadnemu. I gdzie są te ataki na country? Ja ich nie widzę, ale może to jakaś moja szczególna wada wzroku? A może Pikniku Country w Mrągowie nie będzie w tym roku w telewizji? A jeśli chodzi o radio to pół godziny temu wysłuchałem w samochodzie pięknego i bardzo znanego, countrowego evergreena. Niestety nie wiem ani kto śpiewał (może Dolly Parton?), ani o czym było, ani jaki jest tytuł piosenki. Jeśli chodzi o country, to zamiast przeżuwania (to nie jest literówka!) sprawiam sobie wyłącznie przyjemność słuchania. Ja to myślę, że autorka artukułu po to odmieniła przez wszystkie przypadki słowo "tolerancja", żeby móc "tolerancyjnie" przywalić wszystkim nietolerancyjnym "innym" czyli nie lubiącym akurat muzyki country (cytuję: " ... Można testować ową muzyczną świadomość co dzień i co dzień będą wychodzić kolejne braki. ...", "... po prostu nie ma tu [w country: przypisek mój] miejsca na fałsz i niesnaski, burdy i wulgarne czy obraźliwe teksty piosenek [jak w innych stylach, ma się rozumieć: przypisek mój] ...", "... Bo gdy widzę, jaka muzyka u nas jest na topie, czyli co się podoba, nie chcę, by country poszerzyło te kręgi. Nie chcę, by stało w jednym szeregu z wulgarnością i nieudolnym naśladownictwem. ..."). Dziwny sposób znalazła sobie koleżanka Izabella na opowiedzenie o swoich kompleksach i frustracjach. Powiem wprost: ten artukuł, to sekciarski bełkot.
piątek 25 luty 2005, 10:16
Nie moją rolą jest bronić artykułu Izy - uważałem, że m.in. właśnie ze względu na pewne kontrowersyjne kwestie warto go byłu Wam udostępnić. Ale mam też kilka przemyśleń. Na przykład takich, że problem chyba nawet nie tyle polega na publicznym atakowaniu tej muzyki, ale raczej na systematycznym niedostrzeganiu jej istnienia. Jeśli Loża pisze, że Wprost nigdy nie zjechało żadnego countrowca, to moim zdaniem właśnie w tym tkwi problem. Bo nie jest dobrze jeśli media potrafią poświęcać tak wiele czasu artystom, dla których przekroczenie progu np. 15,000 sprzednych egzemplarzy to szczyt marzeń, podczas, gdy totalnie pomija się istnienie wykonawców, dla których sprzedaż płyt poniżej 2,000,000 sztuk traktowana jest jako klęska. W naszych mediach więcej przeczytasz o disco-polo czy muzyce australijskich aborygenów niż o country. To samo dotyczy majorsów czyli dużych kompani płytowych. Wejdźcie do Media Markt (które zresztą jako jedyny sklep sieciowy posiada półkę "Country") i okaże się, żę o niebo łatwiej kupić składankę pieśni kapeli ludowej z Ziemi Kieleckiej niż najnowszą płytę Alana Jacksona. Inaczej mówiąc - nawet nie daliśmy tej muzyce szansy. A już nowoczesne country jest kompletnie nie znane - za wyjątkiem może Shani Twain, i to też ze względu na jej popowe wyczyny. Problem chyba polega na tym, że decydenci sami zatrzymali się na etapie Patsy Cline, starych kawałków Willie Nelson i Dolly Parton. To dalej jest wspaniała muza, ale dla wielu słuchaczy może mieć posmak Miecia Fogga. I z tych powodów nikt już dalej nie grzebie aby sprawdzić czy ta muzyka jakkolwiek zmieniła swoje oblicze czy też dalej tkwi w starych brzmieniach.
Oczywiście nie jesteśmy sami w tym bólu - jest wiele gatunków, których z trudem można posłuchac w mediach, nastawionych niestety na predefiniowane przez firmy płytowe playlisty zawierające popową sieczkę.
To tyle tytułem dialogu (choć przyznam, że hasło "sekciarski bełkot" obniżyło nieco poziom tej dyskusji).
Pozdrówka,
Quarter
Oczywiście nie jesteśmy sami w tym bólu - jest wiele gatunków, których z trudem można posłuchac w mediach, nastawionych niestety na predefiniowane przez firmy płytowe playlisty zawierające popową sieczkę.
To tyle tytułem dialogu (choć przyznam, że hasło "sekciarski bełkot" obniżyło nieco poziom tej dyskusji).
Pozdrówka,
Quarter
piątek 25 luty 2005, 11:55
A jak na poziomie mówi się na sekciarski bełkot?
Mogę jedynie objaśnić:
sekciarski - bo tak działa wiele sekt: wystarczy wymyśleć wroga lub zagrożenie, na przykład koniec świata, następnie ogłosić, że kto nie uwierzy ten jest zgubiony, okopać się na jakiejś górze i stamtąd wyklinać "innych" (tolerancyjnie oczywiście);
bełkot - bo "mowa jej niewyraźna"; moją pierwszą reakcją było pytanie o co własciwie chodzi?
Nie należy obrażać się na nazywanie rzeczy po imieniu. Przecież nie napisałem, że autorka jest głupia.
Co do reszty - Quarterze - napisałeś odrębny artykuł, na inny temat, no i na temat w ogóle. Odniosę się do tego wieczorem, bo teraz mogę stracić pracę.
Mogę jedynie objaśnić:
sekciarski - bo tak działa wiele sekt: wystarczy wymyśleć wroga lub zagrożenie, na przykład koniec świata, następnie ogłosić, że kto nie uwierzy ten jest zgubiony, okopać się na jakiejś górze i stamtąd wyklinać "innych" (tolerancyjnie oczywiście);
bełkot - bo "mowa jej niewyraźna"; moją pierwszą reakcją było pytanie o co własciwie chodzi?
Nie należy obrażać się na nazywanie rzeczy po imieniu. Przecież nie napisałem, że autorka jest głupia.
Co do reszty - Quarterze - napisałeś odrębny artykuł, na inny temat, no i na temat w ogóle. Odniosę się do tego wieczorem, bo teraz mogę stracić pracę.
piątek 25 luty 2005, 15:14
Witam
Quarter, w sumie poruszyłeś ciekawy temat... dlaczego jedne gatunki muzyczne są obecne powszechnie w świadomości społecznej w Polsce, a inne ( tak jak np. country) nie, chociaż wiele sie dzieje w naszym kraju w tej dziedzinie ....
Chyba sie juz starzeję .... przepraszam, ale myslę, że ogromnie dużo zależy od czynników mało związanych z muzyką: np. czy można wśród fanów danej muzyki sprzedać np. ciuchy, wylansować pewien styl ubierania się, wysławiania itp. A w związku z tym czy istnieją firmy ( reklamodawcy), które będą zainteresowane wkładaniem w to pieniędzy ..... ech....
Pozdrawiam
Quarter, w sumie poruszyłeś ciekawy temat... dlaczego jedne gatunki muzyczne są obecne powszechnie w świadomości społecznej w Polsce, a inne ( tak jak np. country) nie, chociaż wiele sie dzieje w naszym kraju w tej dziedzinie ....
Chyba sie juz starzeję .... przepraszam, ale myslę, że ogromnie dużo zależy od czynników mało związanych z muzyką: np. czy można wśród fanów danej muzyki sprzedać np. ciuchy, wylansować pewien styl ubierania się, wysławiania itp. A w związku z tym czy istnieją firmy ( reklamodawcy), które będą zainteresowane wkładaniem w to pieniędzy ..... ech....
Pozdrawiam
piątek 25 luty 2005, 20:22
Na początku taka uwaga:
nie znoszę gdy ktoś mówi, jak to beznadziejnie jest "uuuu nas ....", "w Poooolsce ...". Równie dobrze taki ktoś może narzekać, jak to zasyfione jest jego własne mieszkanie.
Jeśli chodzi o country, to nie sądzę, żeby w Brazylii, Indiach albo Chinach było ono bardziej popularne niż w Polsce. A w Rosji, Czechach albo Niemczech jest? Też chyba nie. Ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że nawet w Meksyku country nie jest bardziej popularne niż w Polsce. Jest to rodzaj muzyki niszowy jak góralskie tańce i nic tego nie zmieni.
Jeśli ktoś chce operować sztukami sprzedanych płyt, albo innymi sztukami - np. ludzi chodzących na tańce - to musi zawsze przyrównywać te sztuki do całkowitej liczby ludności. Inaczej wnioski nie będą nic warte.
Mody są najczęściej kreowane. Czasem jednak sprzedawcy (czegokolwiek) sprytnie wykorzystują zaobserwowane gdzieś tendencje i wzmacniają je lansując coś lub kogoś wpasowującego się w te tendencje. Albo zatykają jakąś dziurę (lukę rynkową) na zasadzie "tego jeszcze nie było". Przykładem tego ostatniego jest dla mnie Agnieszka Chylińska, na szczęście znajdująca się już w niebycie (mam nadzieję?).
Bywa też, że sprzedawcy {czegokolwiek) stosują wręcz karalne chwyty nieuczciwej konkurencji i próbują bronić swoich pozycji przez opluwanie konkurenta. Tak było z Michałem Wiśniewskim i zespołem "Ich Troje". Jeśli jednak coś jest dobre, to Święty Boże opluwaczom nie pomoże. Płyty sprzedają się w milionach egzemplarzy (w Polsce!) i nikt ani nic nie jest wstanie temu przeszkodzić. Tak jest - dobre! Dobre, bo podoba się ludziom, a to jest jedyne kryterium. Ja wiem, że tak zwani "artyści" wypinający wespół z kolesiami "krytykami" gołe dupy na publiczność i oczekujący za to oklasków - chcieliby zmienić porządek świata. Na szczęście są na to za słabi.
No i proszę bardzo: kto w Polsce broni komukolwiek wykreować się na Wiśniewskiego stylu country? Disco-polo dało radę, to i country by dało - gdyby umiało proszę Państwa!
Tak na marginesie, to nie było jednego disco-polo. Było dużo chłamu, ale było też dużo znakomitych piosenek do posłuchania albo potańczenia - choćby i na weselu.
Zapytajcie moi drodzy Wojciecha Cejrowskiego, co sądzi o polskim country, albo o naszych popularyzatorach i "znawcach" country, albo o takich artystach jak Michał Lonstar? Troszkę by Wam uszka przywiędły. Od razu powiem, że ja zdania WC nie podzielam. Dlatego, że on właśnie mówi o quarterowych "Mieciach Foggach" (nie wiem - drogi Quarterze - jak można wyrażać się z pogardą o tak wspaniałym śpiewaku?), a ja akurat wolę klasyczne country. Te wszystkie moderne co najmniej mnie nudzą, jeśli nie wkurzają do tego stopnia, że zmieniam kanał.
Podsumowując - nie ma takiej siły, która powstrzymałaby karierę dobrego, przebojowego zespołu, dowolnego stylu. Według mnie jednak, poza takimi rodzynkami jak Michał Lonstar, nasi wykonawcy country są zbyt beznadziejni, żeby domagać się jakiegoś większego poklasku.
Z drugiej strony - trzeba znać swoje miejsce i nie oczekiwać, że jakikolwiek wykonawca country osiągnie popularność choćby Britney Spears. Bo tego, to nawet w Ameryce nie grali. No a obrażanie się z tego powodu, a nawet obrażanie innych z tego powodu - to już zostawię bez komentarza. Żeby Quarterowi poziomu nie zaniżać.
nie znoszę gdy ktoś mówi, jak to beznadziejnie jest "uuuu nas ....", "w Poooolsce ...". Równie dobrze taki ktoś może narzekać, jak to zasyfione jest jego własne mieszkanie.
Jeśli chodzi o country, to nie sądzę, żeby w Brazylii, Indiach albo Chinach było ono bardziej popularne niż w Polsce. A w Rosji, Czechach albo Niemczech jest? Też chyba nie. Ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że nawet w Meksyku country nie jest bardziej popularne niż w Polsce. Jest to rodzaj muzyki niszowy jak góralskie tańce i nic tego nie zmieni.
Jeśli ktoś chce operować sztukami sprzedanych płyt, albo innymi sztukami - np. ludzi chodzących na tańce - to musi zawsze przyrównywać te sztuki do całkowitej liczby ludności. Inaczej wnioski nie będą nic warte.
Mody są najczęściej kreowane. Czasem jednak sprzedawcy (czegokolwiek) sprytnie wykorzystują zaobserwowane gdzieś tendencje i wzmacniają je lansując coś lub kogoś wpasowującego się w te tendencje. Albo zatykają jakąś dziurę (lukę rynkową) na zasadzie "tego jeszcze nie było". Przykładem tego ostatniego jest dla mnie Agnieszka Chylińska, na szczęście znajdująca się już w niebycie (mam nadzieję?).
Bywa też, że sprzedawcy {czegokolwiek) stosują wręcz karalne chwyty nieuczciwej konkurencji i próbują bronić swoich pozycji przez opluwanie konkurenta. Tak było z Michałem Wiśniewskim i zespołem "Ich Troje". Jeśli jednak coś jest dobre, to Święty Boże opluwaczom nie pomoże. Płyty sprzedają się w milionach egzemplarzy (w Polsce!) i nikt ani nic nie jest wstanie temu przeszkodzić. Tak jest - dobre! Dobre, bo podoba się ludziom, a to jest jedyne kryterium. Ja wiem, że tak zwani "artyści" wypinający wespół z kolesiami "krytykami" gołe dupy na publiczność i oczekujący za to oklasków - chcieliby zmienić porządek świata. Na szczęście są na to za słabi.
No i proszę bardzo: kto w Polsce broni komukolwiek wykreować się na Wiśniewskiego stylu country? Disco-polo dało radę, to i country by dało - gdyby umiało proszę Państwa!
Tak na marginesie, to nie było jednego disco-polo. Było dużo chłamu, ale było też dużo znakomitych piosenek do posłuchania albo potańczenia - choćby i na weselu.
Zapytajcie moi drodzy Wojciecha Cejrowskiego, co sądzi o polskim country, albo o naszych popularyzatorach i "znawcach" country, albo o takich artystach jak Michał Lonstar? Troszkę by Wam uszka przywiędły. Od razu powiem, że ja zdania WC nie podzielam. Dlatego, że on właśnie mówi o quarterowych "Mieciach Foggach" (nie wiem - drogi Quarterze - jak można wyrażać się z pogardą o tak wspaniałym śpiewaku?), a ja akurat wolę klasyczne country. Te wszystkie moderne co najmniej mnie nudzą, jeśli nie wkurzają do tego stopnia, że zmieniam kanał.
Podsumowując - nie ma takiej siły, która powstrzymałaby karierę dobrego, przebojowego zespołu, dowolnego stylu. Według mnie jednak, poza takimi rodzynkami jak Michał Lonstar, nasi wykonawcy country są zbyt beznadziejni, żeby domagać się jakiegoś większego poklasku.
Z drugiej strony - trzeba znać swoje miejsce i nie oczekiwać, że jakikolwiek wykonawca country osiągnie popularność choćby Britney Spears. Bo tego, to nawet w Ameryce nie grali. No a obrażanie się z tego powodu, a nawet obrażanie innych z tego powodu - to już zostawię bez komentarza. Żeby Quarterowi poziomu nie zaniżać.
piątek 25 luty 2005, 21:54
Zapomniałem jeszcze o tym istnieniu lub nieistnieniu nagrań country w sklepach muzycznych. Sorry Winietu, ale ja - miłośnik country - prowadząc jakikolwiek sklep też nie zapełniałbym go towarem, którego nikt nie chce. Za to jestem przekonany, że gdyby choćby co piąty klient jakiegoś sklepu muzycznego pytał o country i wychodził zawiedziony jego brakiem, to na pewno odpowiednie nagrania pojawiłyby się w takim sklepie. A tak, cóż - nie pozostaje nic innego jak pogodzić się z wyjątkowością swoich zainteresowań. Jeśli ktoś naprawdę chce kupić sobie nagrania country, to na pewno je znajdzie i sobie kupi.
czwartek 10 marca 2005, 17:35
Korci mnie..zeby podjać polemike...oj korci...ale sie powstrzymam..i podam tylko...
http://www.allegro.pl/showcat.php?id=1143
...oraz Pozdrowienia dla Darsena za "fijoła"...na punkcie Pink Floyd...!! (ja rozumiem że dotyczy to równiez solowej działalnosci Rogera Watersa?)...chętnie popogadam...jest NAS wiecej niz myslisz...
http://www.allegro.pl/showcat.php?id=1143
...oraz Pozdrowienia dla Darsena za "fijoła"...na punkcie Pink Floyd...!! (ja rozumiem że dotyczy to równiez solowej działalnosci Rogera Watersa?)...chętnie popogadam...jest NAS wiecej niz myslisz...
piątek 11 marca 2005, 12:18
A ja chętnie jeszcze popolemizuję, bo kilka uwag Loży jest bardzo interesującym zaczątkiem do dyskusji. Potrzebuję chwili na spisanie myśli więc za parę dni spróbuję coś wysmażyć.
Pozdrówka,
Q
Pozdrówka,
Q
środa 16 marca 2005, 15:14
Cześć Tatik , jestem w szoku . Znam Twoje uwielbienie dla muzyki country , ale to że jeszcze jesteś fanem PINK FLOYD stawia Cię wysoko w moich oczach .Ja oczywiście mimo rozłamu w ich szeregach tak samo traktuję Rogera jak i to co robią pozostali . Oczywiście byłem na Jego koncercie w Warszawie , a wracając ,już na trasie podzieliłem się z e słuchaczami ,,TRÓJKI " moimi niesamowitymi wrazeniami z jego atmosfery . Myślę , że chyba też na nim byłeś ? Hej .
czwartek 17 marca 2005, 00:13
Jesu..Darsen!!!
Jasne że byłem i Ciary mam do dziś jak wpomne to zdarzenie!!!!
Musimy pogadac na temat Rogera kiedyś...
a tymczasem...(pewnie znasz...ale co tam..) zajżyj na strone www.rogerwaters.art.pl
Jasne że byłem i Ciary mam do dziś jak wpomne to zdarzenie!!!!
Musimy pogadac na temat Rogera kiedyś...
a tymczasem...(pewnie znasz...ale co tam..) zajżyj na strone www.rogerwaters.art.pl
czwartek 17 marca 2005, 00:18
Darsen..posłuchaj tego!!!!
http://www.roger-waters.com
kapcie Ci spadną.zapewniam!!!
Pozdrowienia!
Shine on!!
http://www.roger-waters.com
kapcie Ci spadną.zapewniam!!!
Pozdrowienia!
Shine on!!
sobota 19 marca 2005, 00:00
Darsen - pozdrawiam bardzo! serdecznie .. z tej samej okazji co Tatik! :)
..jak milo.. :)
..jak milo.. :)
poniedziałek 21 marca 2005, 00:08
Kate..Ty wiesz...i milo.że jesteś z nami!!!
wtorek 29 listopada 2005, 18:19
jesli chodzi o muzyke country, to zniechęcił mnie do niej Korneliusz Paskuda( ze tak sobie pozwole przekręcic nazwisko) zniechecił mnie smętnymi kawałkami, podczas gdy moze to byc muzyka z prawdziwym wykopem. Takie prawdziwne country przywiozła kiedys z USA kumpela. Niestety nie wystarczyło tego do wyleczenia niecheci. No a swoja droga jesli się za czyms nie przepada, to cięzko drążyc temat. Poza tym ze znajomoscią muzyki jest tak jak ze znajomoscia sztuki wogóle. Chyba kazdy Polak zna Kossaka, ale czy np. zna np. Jacka Pałuchę?
niedziela 18 czerwca 2006, 01:01
Dziwne, ale dopiero teraz dokopałam się do tego artykułu. Mam to szczęście (tak szczęście) znać autorkę osobiście i jest dla mnie wyjatkową osobą, tak jak cała reszta kochanych ludzików z Oczka. Co do tematu niestety jest to sama prawda, country w Polsce jest bardzo mało popularne a kupić płytę to już prawdziwy wyczyn :(. Smutna prawda ale prawda. Lożo w Czechach country jest o wiele bardziej popularne, wszyscy moi znajomi, którzy tam byli twierdzą, że nawet w najmniejszym miasteczku jest klub country. Pozdrowionka.
Dodawanie komentarzy dostępne jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników
klacz: CL SMOOTH N SILENT
cena: 16 000,00 zł
klacz: Sweaty Chic Solano
cena: 9 000,00 zł
ogier: KAFFE SIROCCO
cena: 5 000,00 zł
wałach: WAPI CASHIN
cena: 15 000,00 zł
dzisiaj, 15:19
dzisiaj, 15:08


